W świeżo zaoranym ogródku tuż przy domu żubr zaatakował mężczyznę. Zwierzę już zostało odstrzelone

Martyna Tochwin
Martyna Tochwin
Ofiarą żubra padł mężczyzna, który po grzybobraniu wracał z psem do domu. I to właśnie najprawdopodobniej szczekanie sprawiło, że olbrzymie zwierzę zaatakowało. Na szczęście, mocno poturbowany mieszkaniec wsi Horczaki Dolne w gminie Szudziałowo wyszedł z tego starcia żywy. Póki co, przebywa w szpitalu, ale przed nim jeszcze długa rehabilitacja.

– Gdyby nie nasza znajoma z sąsiedniej wsi, która uratowała Andrzeja, pewnie już byśmy byli po jego pogrzebie. Z takim zwierzem nie miał przecież szans. Cały bok ma rozszarpany, aż strach pomyśleć, co zostałoby z niego, gdyby żubr zaatakował go w głowę – mówi pani Bogusława, siostra napadniętego przez żubra mężczyny.

Do zdarzenia doszło kilka dni temu we wsi Horczaki Dolne w gminie Szudziałowo. Około godziny 14. pan Andrzej wyszedł do pobliskiego lasu. Chciał nazbierać grzybów swojej siostrze, która mieszka w Sokółce. Wziął ze sobą swojego małego psa. Już po godzinie wracał z pełnym koszykiem. I wtedy, zupełnie niespodziewanie, zaatakował go żubr.

– To było obok naszego domu, w świeżo zaoranym ogrodzie warzywnym. Andrzej nie zauważył żubra, który leżał zwinięty w ogrodzie, na ciemnej ziemi był niemal niewidoczny. Gdy ten go zaatakował, nie miał nawet czasu na ucieczkę – relacjonuje pani Bogusława.

Ogromne zwierzę dwukrotnie rzuciło panem Andrzejem o ziemię. Całe zdarzenie mogło skończyć się tragicznie, gdyby nie przejeżdżające akurat obok małżeństwo z pobliskiej wsi Miszkieniki. Gdy para zauważyła zwierzę, zatrzymała się, aby zrobić mu zdjęcie.

Nie mieli wówczas jeszcze pojęcia, co tak naprawdę się tu dzieje. Dopiero po chwili zobaczyli, że ogromny samiec atakuje mężczyznę. Zaczęli trąbić i w ten sposób spłoszyli zwierzę.

Pan Andrzej po ataku żubra był niemal nieprzytomny. Helikopterem został przetransportowany do szpitala w Białymstoku. Choć jego stan jest stabilny, ma ogromną otwartą ranę w okolicach lędźwiowych. Niewykluczone, że będzie konieczny przeszczep skóry. Pewne jest, że mężczyznę czeka wielomiesięczna rehabilitacja.

Dwa dni po tym, jak żubr zaatkował grzybiarza, został odstrzelony. Leśnicy, którzy na niego polowali, złapali zwierzę - około 12-letniego żubra byka - gdy był bardzo blisko miejsca, gdzie zaatakował. Zaledwie około stu metrów od ogródka warzywnego pana Andrzeja.

- Powodem eliminacji były rozległe ubytki sierści na tułowiu, głowie oraz łopatce prawej strony ciała z widocznymi żerującymi w tych miejscach larwami much oraz mocne wychudzenie zwierzęcia. Zwierzę bardzo cierpiało - informuje Robert Konował z Nadleśnictwa Krynki.

– Na tym nie koniec. W naszej wsi kręci się jeszcze małe trzyosobowe stadko żubrów. Leśnicy też je śledzą. Niby zawsze były obok nas, ale kiedyś nie podchodziły tak blisko domów. Teraz zrobiło się naprawdę niebezpiecznie – mówią mieszkańcy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Stanisław Żaryn o ruchach prorosyjskich

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na sokolka.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie